|
Indie 2004
Trasa
Warszawa – Moskwa - Delhi - Leh – Dolina
Nubry (Diskit, Hunder, Sumur, Panamik) – Manali – McLeod
Ganj – Delhi – Agra – Goa (Palolem) – Delhi
- Moskwa – Warszawa
Termin
14 lipiec – 8 sierpień 2004
Ekipa
4 osoby
Dojazd
Najtaniej Aeroflotem przez Moskwę lub Aerosvitem
przez Kijów. Bilety do
kupienia w biurach np. www.sonatatravel.com.pl
, www.campus.pl
Loty krajowe w Indiach obsługiwane są przez Jet Airways (www.jetairways.com)
lub Air India (www.airindia.com). Pierwszy przewoźnik cieszy się
lepszą opinią i my skorzystaliśmy z jego usług. Cena biletu wraz
z opłatami z Delhi do Leh (bilet w jedną stronę) wyniosła
117USD.
Wizy
Wiza jest wymagana od obywateli Polski. Wydawana
jest bezpłatnie w ten sam dzień w ambasadzie Indii w Warszawie,
ul. Rejtana 15, tel.: 022 849 58 00 lub 849 62 57
Zdrowie
Standardowo
zaleca się szczepienia na WZW A i B, (na granicach z reguły nie
jest sprawdzana żółta książeczka) i, w zależności od region,
profilaktyka antymalaryczna. Najlepiej chyba działa Lariam lub
Malarone.
Koszty (na 1 osobę)
Bilety lotniczy 2600zł. Wyżywienie, noclegi,
transport lokalny – około 100zł na dzień, łącznie 2500zł.
Całkowity koszt wyjazdu to około 5100zł.
Waluta
Indyjska rupia.
1USD – 44Rs (Kurs z Leh z dnia 16.07.2004)
Język
18 języków urzędowych w tym angielski. Ciężko
jednak nazwać hindusów English native speakers.
Znajomość tego języka jest słaba, wielu z nich w ogóle go nie
zna.
Przewodniki i mapy
Lonely Planet – India, August 2003
Kiedy jechać
Zależy
gdzie. Indie są na tyle duże, że nie ma jednej idealnej pory na
zwiedzanie wszystkich regionów. Podczas gdy w Ladakhu w Himalajach
świeci słońce i mijają najcieplejsze dni w roku, w Goa i południowych
stanach monsun zalewa kraj.
Generalnie
jeżeli chodzi o indyjskie Himalaje to najlepiej wybrać się tam w
okresie od czerwca do sierpnia. W Goa szczyt sezonu turystycznego
przypada na grudzień i styczeń.
Dziennik podróży
14 lipca – środa
Jedziemy autobusem z Nysy do Warszawy. Bilet
normalny 50zł, ulgowy 35zł. Jesteśmy na miejscu o 22.00, nocujemy
u znajomego.
15 lipca – czwartek
O 8.00 jedziemy na lotnisko skąd o 11.00 odlatujemy
do Moskwy liniami Aeroflot. W Moskwie jesteśmy o 15.00 czasu
lokalnego i mamy ponad 4 godziny do odlotu. O 19.40 lecimy z Moskwy
do Delhi, lot opóźnia się, na miejscu jesteśmy zamiast o 2.45 o
3.15. Z lotniska międzynarodowego w Delhi udajemy się na terminal
lotów krajowych (jesteśmy tam dowiezieni autobusem). Liniami
krajowymi Jet Airways (www.jetairways.com)
o godzinie 6.30 odlatujemy do Leh. Cena takiego biletu w jedną
stronę to 117USD. Możliwa rezerwacje tzw. ticketless przez
Internet.
W przepięknej scenerii Gór Ladakh lądujemy w Leh
o 8.30 w piątek.
16 lipca – piątek
Z lotniska dojeżdżamy taksówką do Namgyal Guest
House (gorąco polecamy, znajduję się koło pola golfowego, właściciel
ma na imię Namgyal), w którym wynajmujemy pokój. Cena dwójki to
150Rs. Łazienka i toaleta osobno, ciepłej wody brak. Wiadro ciepłej
wody kosztuje 10Rs. Warunki spartańskie, ale obsługa bardzo
serdeczna i pomaga w organizacji trekkingów.
Udajemy się na 3 godzinną drzemkę i popołudniu
idziemy do miasta.
Wymieniamy pieniądze; w kantorach nie pobierają
prowizji.
Jemy obiad w Dreamland Restaurant. Idziemy do sklepu
na wieczorne zakupy.
Przykładowe ceny:
Herbata: 5-15Rs
Bułka zwykła: 10Rs
Duża bułka biała: 25Rs
Ser żółty w plasterkach: 52Rs
Dżem ananasowy: 25Rs
Dżem wieloowocowy: 25Rs
Coca-cola 0,33l: 20Rs
Woda mineralna 1l: 20Rs
Zwiedzamy targ z biżuterią i lokalnymi wyrobami.
17 lipca - sobota
Wstajemy o 9.00. Aklimatyzujemy się. Zwiedzamy Leh
Palace; wstęp 100Rs, Victory Fort na wzgórzu zbudowany dla upamiętnienia
zwycięstwa Ladakhów nad armią Balti w XIV wieku. Jemy obiad w
Pizza Hut (nazwa nie ma nic wspólnego ze znaną siecią Pizzerii).
18 lipca – niedziela
Wstajemy o 8.00 i udajemy się na zorganizowaną
przez tutejsze biuro wyprawę White Water Rafting (spływ pontonowy)
po rzece Indus i Zanskar. Z Leh jedziemy busem do małej osady nad
Indusem i stamtąd rozpoczyna się spływ. Trwa on 3 godziny i
kosztuje 800Rs od osoby. W cenę wliczony jest lunch.
Po powrocie zwiedzamy Shanti Stupa górującą nad
miastem. Załatwiamy pozwolenia na wjazd do Doliny Nubry. Cena to
100Rs za osobę. Potrzebne jest ksero paszportu i wizy.
19 lipca – poniedziałek
Wyruszamy wynajętą taksówką na północ.
Wynegocjowana cena taksówki to 5000Rs za trzy doby. Kierowca jest
do naszej dyspozycji, ma na imię Sonam (pytajcie w Namhyal Guest
House o Sonama, mówi trochę po angielsku. ) Droga ze
spektakularnymi widokami, bardzo malownicza przebiega przez najwyżej
położoną przejezdną przełęcz na świecie Khardung La na wysokości
5602m n.p.m. Około 13.00 docieramy do wioski Diskit. Zobaczyliśmy
gompę i udaliśmy się na obiad. Polecamy pierożki momo. Porcja
kosztuje 25Rs. Około 15.00 wyruszamy do Hunder. Po obu stronach
drogi piasek. Niestety o tej porze
roku nie ma oczekiwanych przez nas wielbłądów. W Hunder
nocujemy w hoteliku Snow Leopard. Wiele domostw ma ładne ogórdki;
nasz także. Cena pokoju z łazienką to 350Rs. Kolacja 110Rs. W
Hunder tak naprawdę nie ma co robić. Daje się we znaki bliskość
linii demarkacyjnej z Pakistanem i znacząca obecność hinduskiego
wojska. Ludzie są trochę nieufni.
20 lipca – wtorek
O 7.00 wyruszamy z Hunder w kierunku Sumur i Panamik.
Wszystkie mijane gompy znajdują się wysoko nad drogą, zobaczenie
ich wymaga niezłego
wysiłku w panującym upale. W Sumur zwiedzamy Samstemling Gompa
– 150 letnia świątynia otwarta przez Dalaj Lamę w 1962.
W pokojach modlitewnych ciekawa do zobaczenia jest kolekcja ręcznie
malowanych ubrań – thangkas.
Jedziemy do Panamik i mamy okazję wykąpać się w
gorących źródłach. Tak naprawdę to nic szczególnego, ale warto
zobaczyć jako jedyną atrakcję w tym rejonie. Kąpiel jest bezpłatna.
Po południu wracamy do Leh. Na miejsce docieramy po
16.00. Szwędamy się po miasteczku, wymieniamy pieniądze, jemy
obiad i znajdujemy nocleg; New Moon Guest House, około 15 minut od
głównego placu Leh, Ankar Road near Women Alliance Chubi Leh,
Ladakh 194101.
21 lipca – środa
O 7.00 wyruszamy z Leh do Lamayuru. Znowu dogadujemy
się z Sonamem, naszym poprzednim taksówkarzem. Płacimy 2000Rs za
tą trasę. Po drodze odwiedzamy świątynie w Alchi i Rizong
(klasztor dla młodych mnichów). Około 11.00 jesteśmy w Lamayuru,
gdzie w gompie oglądamy posągi Buddy, kolorowe, ręcznie malowane
stroje, malowidła z XI wieku. Wstęp 20Rs.
Wszędzie trzeba zdjąć buty.
Wracamy do Leh. Wieczorem szukamy transportu do
Manali. Nie jest to zbyt łatwe bez znajomości lokalnego języka. W
końcu udaje się nam znaleźć jeepa już prawie pełnego.
Dostajemy najgorsze miejsca z tyłu pojazdu, ale są jednocześnie
najtańsze.
22 lipca – czwartek
O drugiej w nocy wyruszamy z Leh. Dramatyczna pod
względem widoków podróż trwa ponad 18.00 godzin. Przejeżdżamy
przez trzy przełęcze położone na wysokości ponad 4000m n.p.m. w
tym Taglang La (5328m n.p.m.) i Baralacha La (4883m n.p.m.) Dojeżdżamy
wieczorem do Manali i nocujemy w przytulnym hoteliku naprzeciwko
stacji autobusowej. Hotel nazywa się Mayflower, cena pokoju
dwuosobowego – 250Rs.
23 lipca – piątek
Jemy śniadanie w restauracji The Treat. Vegetable Sandwich – 35Rs, cheese sandwich -
40Rs. Po
śniadaniu zwiedzamy okolicę; idziemy do Hadimba Temple i Vashisht.
To spokojne i urokliwe miejsce, doskonałe do odpoczynku. Szukamy
biura turystycznego i pytamy o trekkingi. Różne trasy od 5 do 12
km; ceny 450 – 700Rs. White Water Rafting niemożliwe do
zorganizowania w tym okresie.
Wieczorem świętujemy urodziny Tomka i z tej okazji
odwiedzamy sklep monopolowy. Ceny alkoholi: wódka hinduskiej
produkcji 375ml – 180Rs, Smirnoff 375ml – 360Rs.
24 lipca – sobota
Wstajemy o 10.00 i jedziemy do Vashisht; cena rikszy
– 30Rs. Śniadanie dla dwóch osób to około 180Rs, obiad około
300Rs. Polecamy Pineapple Lassi – 20Rs (to owocowa maślanka),
Palak Soup (zupa szpinakowa) – 45Rs. Zwiedzamy okolice,
lokalne domostwa, małe świątynie.
Po powrocie do New Manali kupujemy bilet z Manali do
McLeod Ganj za 300Rs od osoby.
25 lipca – niedziela
Wstajemy o 8.30 i jemy śniadanie w The Treat. Rikszą
jedziemy do wodospadu Jogni Falls, 5 km od Manali, 250Rs. Trzeba się
trochę powspinać, żeby dotrzeć do miejsca skąd wodospad widać
jak na dłoni. W powrotnej drodze zatrzymujemy się w Vashisht na
obiad i piechotą wracamy do Manali. O 18.30 wyjeżdża autobus do
McLeod Ganj. Wkładanie bagażu do autobusu kosztuje 5-10Rs. Opłatę
pobiera bagażowy. Podróż trwa do 4 rano.
26 lipca – poniedziałek
Nigdzie nie możemy znaleźć noclegu i w strugach
deszczu czekamy aż otworzą któryś z hoteli. Ostatecznie
decydujemy się na drogi hotel India (nie polecamy) za 880Rs za mały,
wilgotny dwuosobowy pokój. Po trzech godzinach snu i małym śniadaniu
w hotelu wyruszamy do miasta. Po południu wypogadza się na chwilę
i mamy okazję do zobaczenia okolicy. Udajemy się do rezydencji XIV
Dalaj Lamy i zwiedzamy kompleks rządu tybetańskiego na uchodźstwie.
Kolacja w słynnej restauracji Mcllo (zawitał tam m.in. Pierre
Brosnan).
Wieczorem w jednym z tutejszych kin oglądamy film o
historii Tybetu. Mała, obskurna sala na zapleczu sklepiku mieści
około 40 osób. Film trwa godzinę, cena 20Rs od osoby.
27 lipca – wtorek
Co chwilę pada deszcz. Wynajętą rikszą jedziemy
do Baksu, 20Rs od osoby. Zwiedzamy wodospad i okolicę, chowając się
przed monsunowym deszczem. Znajduję się tam mały basen z wątpliwej
czystości wodą. Po drodze mijamy straganiki z pamiątkami i małe
sklepiki co chwilę zaczepiani przez sprzedawców szafranu.
Wieczorem wyrusza nasz autobus do Delhi.
28 lipca – środa
Po całej nocy męczącej jazdy wysiadamy zupełnie
w innym miejscu stolicy niż obiecane było nam przy zakupie biletu.
Taksówką jedziemy na główny dworzec kolejowy, 110Rs. Chcemy kupić
bilet do Mumbaju lub Goa i tutaj przygoda...
Nasza naiwność została łatwo wykorzystana przez
Hindusów. Za namową „życzliwego pracownika państwowych
kolei” zamiast do międzynarodowej kasy biletowej trafiamy do
jednego z biur turystycznych koło dworca. Płacimy 3500Rs od osoby
za bilet Agra – Goa, Goa – Delhi (II klasa sleeper).
Normalna cena za ten sam bilet to około 2500Rs. (UWAGA na naciągaczy
i innych oszustów!!! Międzynarodowa kasa jest zawsze na pierwszym
piętrze głównego dworca). W owym biurze podróży płacimy również
1400Rs od osoby za taksówkę na cały dzień do naszej dyspozycji z
Delhi do Agry. To również zawyżona co najmniej dwukrotnie cena.
Zwiedzamy Taj Mahal i kilka innych zabytków Agrze.
Wstęp do Taj Mahal to 750Rs od obcokrajowca, tubylcy płacą 20Rs.
Przed dwudniową podróżą do Goa, jemy w Pizza Hut
i udajemy się na dworzec.
29 lipca – czwartek
Dzień w pociągu. Cały czas leje deszcz. W pociągu
można kupić posiłki; obiad, kolacja i śniadanie nie różnią się
prawie niczym. Jest to ryż, zupa, ostry sos warzywny, 2 jajka i
chapati. Cena za taki przysmak to 55Rs. Panuje zupełny zakaz spożywania
alkoholu, o czym przekonaliśmy się na własnej skórze próbując
otworzyć butelkę ginu.
Pepsi 0,3l kosztuje 10Rs, woda 1l – 20Rs.
Do pociągu najlepiej zabrać coś do czytania, bo
można naprawdę się zanudzić. Przedziały
w drugiej klasie składają się z 6 łóżek oddzielonych od
korytarza wiszącą szmatą.
30 lipca – piątek
Rano dojeżdżamy do Margao. Taksówka do Parolem
kosztuje nas 310Rs. Wita nas monsunowa ulewa. Jedziemy niecałą
godzinę i zatrzymujemy się po długich poszukiwaniach czynnego
hoteliku w Pritam`s Cottages. Pokój dwuosobowy bez ciepłej
wody – 150Rs. Właściciel bardzo miły; polecamy. Wszędzie
wilgoć, ale w sezonie musi tu być naprawdę przyjemnie. Chatki
przy plaży, w których zamierzaliśmy nocować są opustoszałe ze
względu na monsun.
Wioska nad ranem sprawia wrażenie opuszczonej.
Dopiero w porze obiadowej ukazują się na ulicach sylwetki białych
travelersów.
Ceny posiłków są dużo niższe niż na północy
Indii. Za obiad dla dwóch osób płacimy jedynie 220Rs.
Cały dzień spacerujemy po wiosce i plaży co
chwila chowając się przed deszczem.
Mamy niezapomnianą okazję zobaczenia połowu ryb.
Cała wioska uczestniczy w wyciąganiu sieci z morza i dzieleniu się
zdobyczą.
Knajpki Cool Breeze i Dolphin warte są sprawdzenia,
posiłki są tanie i bardzo smaczne.
31 lipca – sobota
Rano leje obfity deszcz. Ustaje dopiero koło 11.00.
Właściciel naszego hoteliku pożycza nam swoje motorki. Skuter
Honda kosztuje 150Rs na cały dzień plus koszty paliwa. Dwoma
takimi pojazdami pędzimy do wioski Agonda, koło której znajduje
się portugalski fort Cabo da Rama. Droga wiedzie zielone plantacje
bananów i malownicze wybrzeże. Trzeba uważać na często rozlany
olej na drodze, gdyż łatwo się przewrócić na takim małym
skuterku.
Po powrocie do Palolem jemy obiad i korzystamy z
Internetu (50Rs za godzinę), który w Indiach działa stosunkowo
wolno.
1 sierpnia – niedziela
Rano po śniadaniu jedziemy wypożyczoną taksówką
do Old Goa – 1100Rs. Po drodze odwiedzamy Marimar i Panaji.
Kierowca płaci mandat za brak pasów – 100Rs.
Old Goa to spokojne miasteczko, pełne śladów
portugalskiej, kolonialnej obecności. Warto zobaczyć katedrę i Kościół
Św. Franciszka z Asyżu oraz dwupoziomową galerię sztuki.
W sezonie w każdą środę warto odwiedzić
kolorowy targ w Anjuna. Niestety w tym czasie jest on zamknięty.
2 sierpnia – poniedziałek
Po śniadaniu wypożyczamy skuter i jedziemy do
Chaudi, miasteczka nieopodal Palolem, w którym panuje dość duży
ruch. Kilka kilometrów za Chaudi znajduje się hinduistyczna świątynia
Shri Mallikarjuna.
Jedziemy także zobaczyć plażę w Patnem i tu mamy
szczęście. Na około 20minut ukazuję się słońce.
Kupujemy kartki pocztowe, 10Rs za sztukę i znaczki
do Europy – 8Rs sztuka.
Piwo małe 0,3l kosztuje 20Rs, duże 0,5l - 40-45Rs.
3 sierpnia – wtorek
Wszyscy mają powoli dosyć deszczu i postanawiamy
wcześniej pojechać do Delhi. Jedziemy taksówką do Margao, aby
sprawdzić możliwości zmiany daty wyjazdu. Niestety okazuje się
to niemożliwe; zakończono już zmiany rezerwacji na nasze terminy.
Wracamy więc do Palolem i pomimo deszczu kąpiemy się w końcu w
oceanie.
4 sierpnia – środa
Jedziemy skuterem do Chaudi na małe zakupy.
Zwiedzamy kościół katolicki. Snujemy się po okolicy.
Wieczorem pakujemy się i o 1.30 w nocy przyjeżdża
po nas zamówiona taksówka (350Rs) i zabiera nas do Margao.
5 sierpnia - czwartek
Pociąg spóźnia się 3 godziny, dopiero nad ranem
wsiadamy i jedziemy do Delhi.
Cały dzień w pociągu. Jemy standardowe posiłki i
czytamy hinduską prasę.
6 sierpnia - piątek
W Delhi jesteśmy o 22.30. Jedziemy do hotelu w
starej części miasta. Znacznie mniej jest tu turystów, przez co
mieszkańcy są milsi i bardziej otwarci. Hotel nazywa się New City
Palace; dwójka bez klimatyzacji kosztuje 200Rs, a z klimatyzacją
– 350Rs. Hotel usytuowany jest naprzeciwko największego w
Indiach meczetu Jama Masjid.
Dzwonimy do Polski; minuta 20-30Rs.
7 sierpnia – sobota
Ostatni dzień w Indiach. O 9.00 wyruszamy na
zwiedzanie miasta. Jest bardzo gorąco. Widoki hindusów śpiących
praktycznie wszędzie, nawet na środku ruchliwej drogi trochę nas
zaskakują.
Udaje się nam zobaczyć kilka ciekawych miejsc jak
Delhi Zoo, India Gate, Bahai Temple, National Museum oraz dom, w którym
mieszkał i zginął Ghandi (polecamy!!!)
8 sierpnia – niedziela
O 2.40 odlatuje nasz samolot do Moskwy, skąd rano
łapiemy połączenie do Warszawy.

W drodze do Doliny Nubry





Leh


McLeod Ganj



Plaża Palolem


Świątynia Bahai w Delhi

India Gate


Ogród zoologiczny w stolicy

Taj Mahal
©
Tekst i zdjęcia Tomasz Szymkiewicz
|