|
Wyspy Cooka
2005

Wyspy Cooka to przepiękne
miejsce na naszej planecie. 15 wysp podzielonych jest na dwie
grupy – południową i północną. W grupie południowej
leży główna wyspa Rarotonga. Większość turystów podróżujących
na Pacyfiku trafia właśnie tutaj. Drugim najczęściej
odwiedzanym miejscem jest atol Aitutaki leżący kilkaset
kilometrów na północ od Rarotonga.
Wyspy grupy północnej
są bardzo rzadko odwiedzane, ale zdarzają się czasami śmiałkowie
którzy docierają tam, głównie jachtami.
Stale zmniejszająca
się populacja Wysp Cooka to zaledwie 16 800 osób, z których
większość mieszka w stolicy Avarua na wyspie Rarotonga.
Wyspy mają swój własny rząd odpowiedzialny za sprawy wewnętrzne,
a sprawy polityki międzynarodowej i obrony kierowane są
przez Nową Zelandię. Walutą jest dolar nowozelandzki.

Praktycznie jedynym
sposobem dostania się na Wyspy Cooka jest lot samolotem.
Wyboru nie ma wielkiego, właściwie to żadnego. Jak nie
lubimy linii Air New Zealand to na Wyspy Cooka nie
dostaniemy się. To jedyny oficjalny przewoźnik.


My
lądujemy na wyspie Rarotonga w niedzielę. I to pech. W
niedzielę na wyspach nic nie jest otwarte, no może poza kościołami.
Tam właśnie się udajemy. Cook Islands Christian Chuch
(bo tak brzmi nazwa kościoła, którego 70% obywateli
jest wyznawcami) to chrześcijański kościół, w którym
uczestniczymy na mszy. W kościele kilku obcokrajowców z
ciekawością obserwuje przebieg mszy, prowadzonej przez
kobietę przy akompaniamencie lokalnego
„organisty-piosenkarza”. Po mszy miła
niespodzianka – zostajemy zaproszeni na poczęstunek.


Mieszkańcy są bardzo
mili i gościnni. Życie toczy się w spokojnym rytmie, nikt
się nigdzie nie spieszy, nikt nie goni. I po kilku dniach
atmosfera ta udziela się również przybyszowi. Można późno
wstawać, leżeć godzinami na plaży, nurkować, jeździć na
rowerze...


Kolejnego dnia wypożyczamy
rowery i jedziemy dookoła wyspy. 32 km pokonujemy w niespełna
3 godziny, zatrzymując się w kilku ciekawych miejscach.
Rarotonga to raj dla plażowiczów. Plaża z laguną otacza
prawie całą wyspę. Można się zatrzymać praktycznie
gdziekolwiek i wskoczyć do krystalicznie czystej wody nurkując
przy rafie wśród setek kolorowych ryb.

Kolejny poranek
przynosi kolejne ciekawe doświadczenia. Lecimy małym
samolocikiem SAAB 340 na atol Aitutaki. Widok z góry, po
przejaśnieniu się nieba, jest cudowny. Mnóstwo małych
wysepek porozrzucanych na błękitnej lagunie to bajkowy wytwór.
Błękit wody, zieleń palm i żółty piasek kontrastują
z sobą tworząc niesamowity pejzaż – to jeden z
najbardziej malowniczych atoli na Pacyfiku.



Dwa dni w raju
pozwalają nam poznanie małej wyspy i głównego miasteczka,
a właściwie osady. Aitutaki zamieszkuje ponad 2 tysiące
ludzi.










Wracamy na Rarotonga.
Pogoda nie jest najlepsza, ale po południu przestaje podać
deszcz i idziemy pieszo z lotniska do centrum. To jakieś pół
godziny marszu. W Avarua odwiedzamy sklepiki, kupując drobne
pamiątki. Wieczorem wracamy na lotnisko i czekamy na nasz
samolot, który ma nas zabrać dalej na wschód, dalej w
nieznane...
©
Tekst i zdjęcia Tomasz Szymkiewicz |