|
Peru 2001/2002

Oto wycinki z notesu:
20
grudzień
Dzień
w Chiclayo. Rezerwujemy bilety na lot Iquitos-Lima. Dziwne
miasto. Około 70% samochodów to Deawoo Tico, z czego 80% to
żółte taksówki. Miasto jedyne w swoim rodzaju.
21
grudzień
Drugi
dzień w Chiclayo. Niektórzy z nas leżą chorzy w hotelu. Ja
spędzam 5 godzin w kawiarence internetowej.
22
grudzień
0
14.00 odjeżdża nasz autobus do Tarapoto. Niestety nie mieliśmy
szczęścia w wyborze firmy przewozowej - trafiła się nam
chyba najwolniejsza. Chiclayo opuściliśmy o 16.30 zamiast o
14.00
23
grudzień
Cała
noc w autobusie zatrzymującym się co dwie godziny z
niewiadomych powodów. Rano przyjeżdżamy do Tarapoto, dwie i
pół godziny po czasie. Podróż w tej części Peru nie należy
do łatwych.
24
grudzień
To
dość ciekawe doświadczenie spędzić święta Bożego
Narodzenia obserwując zwyczaje innych narodowości.
Statystycznie 90% Peruwiańczyków to katolicy. Rzeczywistość
jednak nie odzwierciedla tych liczb.
Wieczór
wigilijny to festyn dla mieszkańców Tarapoto. Sprzedawcy
fajerwerków, balonów i innych gadżetów gromadzą się na
Plaza de Armas. Jest także zespół muzyczny grający coś w
rodzaju polskiego disco-polo.
Nie
zapomniano również o Mikołaju. Młody chłopak z doczepioną
białą brodą jeździ przez kilka godzin wkoło placu
zabierając dzieciaki do małego motorka Piaggio z przyczepką
spełniającego rolę zaprzęgu świętego Mikołaja.
Wszystkiemu
towarzyszy nieustanny huk petard i czegoś na wzór fajerwerków
oraz dzwięk silniczków motorowerów – taksówek mknących
poprzez wąskie uliczki miasta. Całość przypomina w
polskiej wsi. Około północy zabawa cichnie. Pozostają
tylko tępe dźwięki muzyki dochodzące z dyskotek koło
Plaza de Armas. Najdziwniejsze jest to, że jedyny w mieście
kościół katolicki jest zamknięty tak szczelnie, że gdyby
nie krzyż wznoszący się ponad dachem to niemożliwe byłoby
odróżnienie go od jednego z już zamkniętych sklepów.
25
grudzień
Minibusy
tzw. colectivos kursują codziennie pomiędzy Tarapoto i
Yurimaguas. Trudno zapomnieć przejazd tą trasą. 5,5 godziny
nieustannego podskakiwania na wąskim siedzeniu wystawia
organizm ludzki na mały test wytrzymałości.
Droga
stopniowo obniża się wiodąc przez wschodnie zbocza Andów.
Krajobraz należy do najpiękniejszych w regionie. Co kilkanaście
kilometrów w porze deszczowej strumień przecina drogę co
czasami stwarza niemałe kłopoty kierowcy.
Po
południu docieramy do Yurimaguas.
26
grudnia
Łodzie
zwane tu „lancha” przypominające pordzewiałe
barki kursują codziennie pomiędzy Yurimaguas a Iquitos.
Zatrzymują się po drodze w kilku małych portach.
Łodzie
transportują owoce, ryż zboża i zwierzęta, a także ludzi.
My
przerywamy podróż w Lagunas – małej wiosce położonej
niedaleko rezerwatu narodowego La Reserva Nacional Pacaya
– Samiria.
27
grudzień

Ustalamy
szczegóły z przewodnikiem i w południe ruszamy
siedmioosobową grupą do rezerwatu Pacaya-Samiria. Trzy
godziny marszu i zmieniamy środek transportu na małe
trzyosobowe canoe. Do późnego wieczora płyniemy z
przewodnikami do miejsca w którym rozbijamy obóz.
28
grudzień

Rano
ruszamy w naszych canoe w dół rzeki Rio Samiria. To
niesamowita okazja do obserwacji flory i fauny amazońskiej
selwy. Małpy, leniwce, różne gatunki papug, słodkowodne
delfiny to tylko niektóre ze zwierząt, które można
dostrzec wśród drzew. Poziom wody jest dość wysoki więc
uniemożliwia w wielu miejscach chodzenie po lesie.


29
grudnia
Powrót
do Lagunas oznacza dla naszych przewodników zmagania się z
prądem rzeki przez około 6 godzin. Ruibert, nasz przewodnik,
powtarza słowa „mucha corriente” oznaczające
silny prąd wody. Do Lagunas docieramy po południu. Wieczorem
odpływa nasza lancha do Iquitos.
30
grudnia
Dzień
na łodzi. Tego rodzaju środek transportu jest jedynym oprócz
samolotu w tym regionie Amazonii. Nie jest to komfortowy
liniowiec, ale za to pozwala na bliższe poznanie życia
Peruwiańczyków z tego regionu.
31
grudzień
Rano
dopływamy do Iquitos. Motocarro (miejscowa taksówka) zawozi
nas do hotelu. Wieczorem mieszkańcy Iquitos witają Nowy Rok.
1
styczeń 2002

Iquitos
to półmilionowe centrum prowincji Amazonas. Komunikacja pomiędzy
innymi ośrodkami w kraju możliwa jest za pomocą łodzi lub
samolotu. W samym mieście dominującym środkiem komunikacji
są motocarro czyli małe motorki-taksówki. Samochodów jest
naprawdę niewiele i są drogie.

2
styczeń
Odwiedzamy
oddaloną od Iquitos Lagunę Quistococha. To popularne miejsce
wśród mieszkańców Iquitos na weekendowy wypoczynek. Koło
małego jeziora znajduje się mały ogród zoologiczny mieszczący
okazy lokalnej fauny.
3
styczeń
Na
północ od miasta Iquitos (20 minut w lancha i
45 minut pieszo) znajdują się dwie osady rdzennych plemion.
Odwiedzamy społeczność Bora. Dobrze zorganizowana grupa
tubylców zorientowana na turystów zaprezentowała nam taniec
rdzenny.
Po
krótkiej rozmowie z głową grupy – 45 osobowej rodziny
opuszczamy społeczność. W drodze powrotnej oglądamy zarodźce
malarii w domu „Lokalnego Promotora Zdrowia”. Tak
się nazywał człowiek badający malarie i zajmujący się
rozpoznawaniem przypadków malarycznych na tym terenie. Region
ten zalicza się do obszarów o wysokim ryzyku zachorowania na
malarię.
4
styczeń
Lecimy
z Iquitos do Limy. Samolot przelatuje nad wijącą się jak wąż
przez setki kilometrów Amazonką. Następnie mijamy ośnieżone
szczyty Andów.
Limę
opuszczamy w pośpiechu. Wieczorem dojeżdżamy do Pisco.
5
styczeń

Wcześnie
rano udajemy się do portu w Paracas. Stamtąd motorowa łódź
zabiera nas na Islas Ballestas, wyspy zamieszkane przez lwy
morskie, pingwiny i setki ptaków.


Po
południu jedziemy do Huacachina, małej wioski otoczonej
wydmami. To dobre miejsce do uprawiania sandboardingu.


6
styczeń
Jedziemy
do Nazca. Wieczorem odchodzi nasz autobus do Cuzco. Podróż
dla wielu pasażerów jest dość wyczerpującym przeżyciem.
Autobus wspina się dość gwałtownie na wysokość 4100 m
n.p.m.
7
styczeń
Rano
docieramy do Cuzco. Niektórym z nas dokucza choroba wysokościowa.

8
styczeń
Dzień
w Cuzco. Miasto to widziane z góry trochę przypomina
chorwacki Dubrownik.
9
styczeń

Kolejny
dzień w Cuzco. Wieczorem wyjeżdżamy do Puno.
10
styczeń
Rano
dojeżdżamy do Puno. Płyniemy na Islas Flotantes i Isla
Taquila na jeziorze Titicaca.


11
styczeń
Rano
odchodzi autobus do La Paz. Docieramy tam późnym popołudniem.
Wjazd z El Alto do miasta to niezapomniany widok.
©
Tekst i zdjęcia Tomasz Szymkiewicz |