Strona główna
          
Wyprawy
Odwiedzone kraje
Foto galeria 
Książki
Spotkania i prelekcje
O nas i kontakt









 

Paragwaj 2010

Paragwaj nie ma dostępu do morza, Paragwaj nie jest bogaty, Paragwaj nie jest znany z jakichś cudów natury. Może dlatego warto tutaj przyjechać? Do Paragwaju, aby zobaczyć region Chaco, mennonickie miasteczka i Indian Guarani, na pewno jeszcze przyjadę. Tym razem będąc w argentyńskiej prowincji Misiones nie mogłem się oprzeć pokusie zajrzenia do tego kraju. Wykorzystaliśmy dwa dni spędzone w Posadas, aby dotrzeć do misji jezuickich, a właściwie do tego co pozostało po nich. Byliśmy mile zaskoczeni. Odwiedzając wcześniej redukcje Santa Ana, Loreto i San Ignacio Mini w Argentynie, misje paragwajskie okazały się być zachowane w znacznie lepszym stanie. Szczególnie kościół w Jesus. Spójrzcie na kilka zdjęć.

W XVII wieku w dżungli Ameryki Południowej, na terenie współczesnej Argentyny, Brazylii i Paragwaju, jezuici przeprowadzili jeden z największych eksperymentów społecznych. Zakonnicy założyli w sumie ponad 30 osad - misji, do których 'zaprosili' plemiona Guarani zamieszkujące obszary dżungli. Misje miały na celu nawrócenie Indian na katolicyzm, ochronę ludności plemiennej przed niewolniczą pracą na rzecz kolonizatorów oraz złymi wpływami społeczności kolonialnych.

Każda misja liczyła 2 lub 3 księży, którzy byli odpowiedzialni za edukację i ewangelizację oraz kilkuset do kilku tysięcy Indian Guarani.

Jezuici nie cieszyli się jednak popularnością wśród hiszpańskich i portugalskich władz kolonialnych. Zarzucano im wierność własnym ideałom, a nie koronie hiszpańskiej. W 1767 roku król Hiszpanii Carlos III wydał decyzję, na mocy której jezuici musieli opuścić teren misji. W efekcie ludność plemienna poczuła się zagrożona, zaczęła opuszczać teren misji, a te zaczęły mocno podupadać

Różne są zdania na temat działalności Towarzystwa Jezusowego w tym regionie. Wiele osób krytykuje te "eksperymenty" przy tworzeniu sprawiedliwego, socjalistycznego "państwa". Patrząc na to jednak z innej strony można bezsprzecznie przyznać, że jezuici wyedukowali i ucywilizowali Indian. Żyło się im chyba lepiej. Nie odbyło się to oczywiście za darmo. Ceną, którą musieli zapłacić Indianie było przejście na katolicyzm. Czy to dużo?

Ponadto musieli oddać małą część, w porównaniu do pracy na rzecz hiszpańskich encomenderów, swoich dochodów do kasy Towarzystwa Jezusowego. Pieniądze te jednak w większości trafiały z powrotem do nich w postaci inwestycji dokonywanych w redukcjach. 

 

Trynidad położony jest niecałą godzinę drogi od Encarnacion. Misja ta została założona w roku 1706 i była jedną z ważniejszych w regionie.

Zachowane łuki to pozostałości po pomieszczeniach mieszkalnych Indian Guarani

Zachowany w dobrym stanie kościół w misji Jesus.

La Reducción "Jesuítica de Jesús de Tavarangüe" - tak brzmi oficjalna nazwa misji.

 

Gdy dotarliśmy popołudniu do Jesus słupek rtęci wskazywał 44 stopnie Celsjusza. Było przyjemnie ciepło. Uśmiechnięty Dawid biegał pomiędzy kolumnami po równo przystrzyżonej trawie, a Ania twierdziła, że jest trochę za gorąco. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Pod wpływem jezuitów ludność Guarani stworzyła też szczególny styl tzw. 'barok guarani'

Z Trynidad do Jesus jedziemy kolejne pół godziny. Upał nie ustaje. Na szczęście Dawid jest w dobrej formie, a nam humory dopisują. Późnym popołudniem docieramy do granicznego mostu, gdzie czeka nas niestety długie oczekiwanie. Auta wjeżdżające z Paragwaju do Argentyny są bardziej skrupulatnie sprawdzane niż te jadące w przeciwnym kierunku. Kontrabanda funkcjonuje.

 

© Tekst i zdjęcia Tomasz Szymkiewicz

 
Copyright 2000 Adv.plPowrót do góry stronyWstecz

 

ostatnia aktualizacja: 2010-04-15