|
Odwieczny
dylemat podróżujących – co ze sobą zabrać w podróż?

Ile podróżników, tyle teorii na ten temat. Wszystko zależy od
charakteru wyjazdu, od tego gdzie jedziemy, w jakim celu jedziemy, w
jakim okresie, na jak długo i jakim budżetem dysponujemy.
Odpowiadając sobie wcześniej dokładnie na te wszystkie pytania
możemy mniej więcej określić co trzeba ze sobą zabrać. Generalnie
dla naszych pleców i ogólnego komfortu im mniej nosimy tym lepiej.
No tak, czyli wynikałoby z tego, że mając przy sobie dokumenty i
pieniądze możemy swobodnie bez bagażu wsiadać do samolotu. Pewnie
tak, jeżeli jedziemy do ciepłych krajów na zorganizowane wczasy, do
hotelu z lekarzem i gdy posiadamy ubezpieczenie i pieniądze na zakup
jakiś niezbędnych ubrań na wypadek spadku temperatury. Gdy jednak
jedziemy do mniej cywilizowanych regionów bez pomocy biura
turystycznego, to przydałoby się zabrać ze sobą kilka istotnych
rzeczy. A to zawsze naraża nas na kradzież, więc warto pomyśleć
przed wyjazdem o ubezpieczeniu naszego dobytku.
Ubezpieczenie
Tu
zasadniczo są dwie szkoły. Zwolennicy pierwszej wyznają zasadę, że
nie ma sensu ubezpieczać bagażu, gdyż jest to drogie (kilka procent
wartości) i jest mnóstwo ograniczeń – firmy ubezpieczeniowe nie
zawsze wypłacają 100% wartości zaginionej rzeczy i wyłączają
niektóre przedmioty z ubezpieczenia (np. aparaty) lub podwyższają na
nie stawki. Często też trudno udokumentować wartość zaginionych czy
skradzionych rzeczy. Potrzebna jest zawsze szczegółowa notatka
policyjna oraz podana w momencie ubezpieczania lista rzeczy objętych
ubezpieczeniem (włącznie ze skarpetkami, i tu mówię całkiem
poważnie). Więc jest to zawsze dodatkowy koszt (często kilkaset
złotych przy kilkutygodniowym wyjeździe). Jednak gdy nie
ubezpieczamy bagażu to musimy się liczyć z ryzykiem straty
wszystkiego w przypadku kradzieży lub zgubienia. Musimy więc być o
wiele bardziej ostrożniejsi i nie odstępować bagażu ani na krok.
Jedyną z niewielu możliwości odzyskania pieniędzy za utracony bagaż
to przypadek, gdy linie lotnicze (lub inny wiarygodny przewoźnik)
zagubią nam rzeczy i zgłosimy to niezwłocznie na lotnisku
(niezwłocznie!!!). Wtedy z reguły wypłacą nam jakiś, niekoniecznie
równowartość, grosz.
Druga szkoła twierdzi, że lepiej zawsze ubezpieczać bagaż i spać
spokojnie. Oczywiście łatwo się mówi, ale każdy z nas wie, że
kilkaset złotych to co najmniej kilka dni życia gdzieś tam za
granicą.
Moja rada jest taka; jeśli ktoś może sobie pozwolić na ubezpieczenie
bagażu to niech to zrobi. Miałem niedawno przypadek, gdy mój plecak
wyleciał z autobusu na rondzie w Bangkoku w
Tajlandii. Zniknęło wszystko oprócz aparatu i dokumentów,
które zawsze mam przy sobie. Po powrocie odzyskałem kwotę na jaką
był bagaż ubezpieczony. Nie była to równowartość, ale część rzeczy
mogłem sobie odkupić. Dlatego twierdzę, że jeżeli ubezpieczenie nie
zrujnuje waszego budżetu wyprawy to kupcie je. Jest wiele sposobów
na ograniczenie tych kosztów. Na przykład wiele banków wydając karty
kredytowe dołącza ubezpieczenie NW, KL i czasami właśnie
ubezpieczenie bagażu. Czasami mniej znane mniejsze firmy
ubezpieczeniowe mają niższe stawki niż te duże. Trzeba się trochę
porozglądać jak ktoś chce zaoszczędzić.
W
każdym bądź razie lepiej, żeby nikomu bagaż nigdy nie zniknął, bo to
niemiłe doświadczenie. Powodzenia.
Zawartość plecaka i portfela
Jeżeli chodzi o to co będzie w naszym plecaku, to może powiem, co ja
uważam za konieczne. Reszta, tak jak pisałem wcześniej, zależy od
wielu czynników.
Najważniejszy jest chyba paszport, bilety, ubezpieczenia, gotówka i
karty kredytowe (niekoniecznie z zapełnionymi kontami, mogą być
puste) lub czeki. Dlaczego karty lub czeki? Nigdy nie wiadomo co nas
czeka po drodze. Co będzie jak się skończy gotówka? Co będzie gdy
wylądujemy u lekarza który nie uzna na miejscu naszego
ubezpieczenia?
Tu
pomocna jest karta. Mając kogoś zaufanego w kraju, kto mógłby
wpłacić nam środki na naszą kartę jesteśmy uratowani. Bankomaty
wypłacą nam zaraz gotówkę.
Leki. To też jest ważne. Szczególnie te, których nie można dostać
łatwo w innych krajach. Na przykład środki antymalaryczne. Często są
nie do dostania w biednych regionach. Nie trzeba oczywiście
przesadzać i brać całej apteki, ale kilka podstawowych środków
leczniczych może nam pomóc po drodze, szczególnie w krajach
trzeciego świata.
Pozostałe rzeczy zostawiam do waszego wyboru. Tylko uważajcie na
wagę, żeby wyjazd nie zamienił się w koszmar gdy wstrząsa wami myśl
o noszeniu 50 kilogramowego plecaka w 40 stopniowym upale.
|